• Menu
  • Menu
Store bededag
Store bededag

Store Bededag, czyli Wielki Dzień Modlitwy

Dlaczego niemieccy szoferzy mają dzień łóżkowy? Co naprawdę oznacza Buß- und Bettag i co to ma wspólnego z Danią? Co to jest Store Bededag?

Store Bededag

Pierwszy raz o Store Bededag usłyszałam dawno, dawno temu. Gdy pracowałam w Niemczech spotkałam się z pewnym dziwacznym, wówczas dla mnie świętem, obchodzonym w listopadzie, a zwanym Buß- und Bettag. Nie do końca rozgarnięta językowo zastanawiałam się dla czego nasi sąsiedzi obchodzą dzień autobusów i leżenia w łóżku. Dopiero po paru latach dotarło do mnie, że z wylegującymi się w łóżku szoferami autobusów ten dzień nie ma absolutnie nic wspólnego. W kościele protestanckim jest to bowiem „Dzień pokuty i modlitwy”.
 Duńczycy również obchodzą „Store Bededag”. Jednakże nie jak w Niemczech w listopadzie lecz w kwietniu lub maju. W Danii „Wielki Dzień Modlitwy” jest świętem ruchomym obchodzonym w czwarty piątek po Wielkanocy i trzy tygodnie przed „Pinse” czyli „Zielonymi Świątkami”.

Geneza Store Bededag

W dawnych czasach obchodzono wiele dni modlitwy. Na wsiach każda środa, a w miastach każdy piątek był dniem, w którym ludzie mieli pościć i pokutować za swoje grzechy a pastorzy modlić się o pokój. Poza środami i piątkami w ciągu roku obchodzono wiele Dni Modlitwy z różnych okazji. Reformatorzy Kościoła znieśli je, jednakże z upływem lat wprowadzono je stopniowo na nowo.

Store Bededag
Store Bededag
Ponieważ obchodzenie wielu świąt w ciągu roku oznaczało wiele dni wolnych od pracy, było to bardzo nieekonomiczne. Ponad to król wraz ze swym doradcą od spraw religijnych, biskupem z Roskilde Hansem Bagerem zdawali sobie sprawę, iż zbyt wiele dni postu i pokuty uodparnia ludzi na kościelne kazania. Wierni stawali się coraz bardziej obojętni na prawdy głoszone w Kościele. Postanowili zatem coś z tym zrobić.
Store Bededag
Store Bededag
17 marca 1686 roku Christian V wydał dekret królewski, w którym wyznaczono jeden wspólny dzień na pokutę i modlitwę. Od tej pory nazywa się on „Store Bededag”.
Król zarządził, że dla wszystkich królewskich poddanych będzie to od tej pory dzień wolny od pracy. Nic jednak za darmo, bowiem poddani mieli obowiązek uczestniczenia w obrządkach religijnych tego dnia. Zobligowani zostali również do postu i pokuty. Mało tego. W czwartkowy wieczór poprzedzający „Wielki Dzień Modlitwy” największy dzwon zwany dzwonem sztormowym w każdym kościele w całym kraju miał dzwonić. Miał to być sygnał dla wszystkich, że czas zamknąć kramy, karczmy piekarnie i udać się do domu na spoczynek. Bowiem następnego ranka wszyscy trzeźwi i wypoczęci stawić się mieli na nabożeństwach.

Co to jest „Hveder” ?

Całkiem, jak sadzę niezamierzenie, Christian V przyczynił się swoim dekretem do powstania nowej tradycji duńskiej. W związku z zakazem pracy od czwartkowego wieczoru do końca kościelnych obrzędów w „Store Bededag” również piekarnie nie pracowały. Do godziny 18 piekarze musieli upiec i sprzedać pieczywo na następny dzień. Mimo, iż bułeczki początkowo przeznaczone były jako postne jedzenie na piątek, często zjadane były w czwartkowy wieczór.
Osobiście wcale się nie dziwię. Pamiętam z dzieciństwa zapach świeżego pieczywa. Rzadko kiedy udawało się donieść do domu nienadgryziony chleb. Po bagietce to zazwyczaj zostawało tylko wspomnienie i okruszki na koszuli. Wstyd się przyznać do piekarni Rulińskiego miałam może ze 300 metrów…
Duńczycy na świeże bułki okazali się mało odporni. Zjadali je konsekwentnie, jeszcze ciepłe i chrupiące w czwartkowy wieczór, pozwalając narodzić się nowej tradycji. Dziś do kościoła mało, który Duńczyk idzie, za to niemalże w każdym domu w przeddzień „Wielkiego Dnia Modlitwy” na stole pojawiają się świeżo upieczone, albo odmrożone w piekarniku, pszenne bułki tzw. „Hveder”.
Ja w tym roku bułek nie upiekłam, dnia wolnego też nie mam, bo o 15 zaczynam dyżur w szpitalu. Za to modlić się, niestety mam o co. Oby skutecznie…
Tekst: Anna-Maria Taszek
Anna-Maria Taszek

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

2 komentarze